03.06.2026 | Jak zadbać o zdrowie w podróży?

Podcast: CO NA TO TWÓJ LEKARZ

Odcinek: Jak zadbać o zdrowie w podróży?

Prowadzący: Dariusz Litera

Gość: dr Marcin Roszkowski, specjalista medycyny rodzinnej

Czas trwania: 22 minuty

Wakacyjny wyjazd kojarzy się z odpoczynkiem, zmianą otoczenia i czasem spędzonym z rodziną. Jednak zanim rozpocznie się urlop, warto zadbać o kwestie zdrowotne: leki przyjmowane na stałe, środki opatrunkowe, preparaty ochrony przeciwsłonecznej oraz podstawowe zasady postępowania w sytuacjach nagłych.

W rozmowie Dariusza Litery z dr. Marcinem Roszkowskim, specjalistą medycyny rodzinnej, pojawiają się praktyczne wskazówki dotyczące przygotowania apteczki podróżnej, wyjazdu dziecka na kolonie, choroby lokomocyjnej oraz biegunki podróżnych. Ekspert zwraca uwagę zarówno na bezpieczeństwo farmakoterapii, jak i na rozsądne korzystanie z pomocy lekarskiej podczas urlopu.

To transkrypcja rozmowy edukacyjnej, przygotowana z myślą o pacjentach i rodzicach, którzy planują wakacyjny wyjazd i chcą ograniczyć ryzyko zdrowotnych problemów w podróży.

Pełna transkrypcja podcastu

[00:00:00] Dlaczego warto przygotować się zdrowotnie do wakacji?

Dariusz Litera:

Zdrowie jest zbyt cenne, by tracić je podczas wakacyjnego wyjazdu. Dlatego zanim rozpocznie się sezon urlopowy, warto dobrze się do niego przygotować. Co zabrać ze sobą w podróż? O czym pamiętać, by czuć się bezpiecznie i nie narażać się na zachorowanie albo urazy?

Dzisiaj Twoim lekarzem jest dr Marcin Roszkowski, specjalista medycyny rodzinnej. Dzień dobry, panie doktorze.

dr Marcin Roszkowski:

Dzień dobry, panie redaktorze. Dzień dobry państwu.

[00:00:25] Jakie leki zabrać na wakacje?

Dariusz Litera:

Zacznijmy więc od pakowania. Radosna chwila. Zbliżają się wakacje. Wszyscy w doskonałym nastroju. Jakie medykamenty powinniśmy zabrać na wakacje, żeby czuć się bezpiecznie?

dr Marcin Roszkowski:

Co do tej radosnej chwili, to bym polemizował. Radosna chwila jest w momencie, kiedy docieramy na wakacje i zaczynamy się cieszyć wolną chwilą.

Podzieliłbym te leki w zależności od pacjenta, w zależności od osób, które wyruszają na wakacje. Dla osób zdrowych poleciłbym…

Dariusz Litera:

Nie ma zdrowych osób.

dr Marcin Roszkowski:

Są niedodiagnozowani!

Dla takich osób poleciłbym leki, które będą pomagać w przypadkach typu infekcja, skaleczenie. Natomiast musimy pamiętać, że wiele osób bierze leki na stałe, więc wziąłbym odpowiedni zapas tych leków.

Są też osoby, które muszą pamiętać, że leki biorą sporadycznie, tak zwane doraźne, na przykład osoby chorujące na astmę. Czasami może trzeba wziąć więcej leków. O takich lekach też należy pamiętać.

Do leków zaliczyłbym również środki medyczne stosowane przy zranieniach, oparzeniach, środki opatrunkowe, dezynfekujące.

Dariusz Litera:

Wynika z tego, że powinniśmy zabrać ze sobą sporą apteczkę pierwszej pomocy.

[00:01:28] Apteczka podróżna: kupić na miejscu czy zabrać ze sobą?

dr Marcin Roszkowski:

Albo pojemną kartę kredytową.

Dariusz Litera:

Czyli wszystko można kupić na miejscu?

dr Marcin Roszkowski:

Zależy, dokąd jedziemy, jak się przygotujemy i jak zaplanujemy.

Dariusz Litera:

Najpierw wyjedziemy nad Bałtyk, niech przyjdzie wspaniała pogoda. Spakujmy rodzinę i pojedźmy nad ten Bałtyk.

Ale zakładając, że pamiętamy o naszych stale przyjmowanych lekach, o tym, co pan doktor powiedział, i o takich medykamentach albo środkach opatrunkowych, które mogą nam się przydać, bo na przykład coś nadwyrężymy albo będzie jakieś skaleczenie — co powinno się w takiej apteczce znaleźć i jak ona powinna wyglądać?

Czy rozkładamy każdemu z domowników, których zabieramy na wakacje, jego leki? Czy mamy jedną wyznaczoną osobę? U mnie małżonka pełni taką funkcję. Rzeczywiście, jak już wyjeżdżamy i jedziemy całą rodziną, to wiadomo: ona wie, co i komu zaaplikować, i stara się tego pilnować.

Czy jednak wysyłając na przykład na wakacje dzieci, też wyposażamy je w taki zestaw? Czy musimy tutaj rozważyć zupełnie inne ewentualności?

[00:02:27] Apteczka dla rodziny a apteczka dla dziecka na wyjazd

dr Marcin Roszkowski:

To są dwie absolutnie różne sytuacje.

Pierwsza sytuacja: kiedy jedziemy sami, jest jedna osoba, która się tym zajmuje. Najczęściej jest to małżonka. Aczkolwiek jako że jestem lekarzem, to ja tego pilnuję.

Mam pewną listę leków, które ze sobą zabieram. Ta lista jest też bardzo ogólna, więc może dotyczyć wszystkich podróżujących. Pakuję preparaty przede wszystkim z myślą o infekcjach — infekcjach u siebie i u dzieci. To dotyczy infekcji układu oddechowego, reakcji skórnych, uczuleń, czy też leków dotyczących przewodu pokarmowego.

Dariusz Litera:

O tych właśnie lekach będziemy jeszcze mówić wielokrotnie w naszych podcastach przygotowujących słuchaczy do wakacji. Rzeczywiście zdarzają się takie dolegliwości ze strony układu pokarmowego bardzo często, a wynika to z tego, że podróżujemy i różne sytuacje się zdarzają.

Wróćmy jednak do tego, że pakujemy naszą apteczkę pierwszej pomocy. Czy powinniśmy jakoś zwrócić uwagę na sposób przechowywania tych leków? Przecież na zewnątrz będzie 30 stopni, a w samochodzie, jak jedziemy, nawet 35 stopni. Czy trzeba to jakoś specjalnie pakować?

[00:03:29] Jak przechowywać leki w podróży?

dr Marcin Roszkowski:

Z założenia leki ogólne można przechowywać do 25 stopni. Nie spodziewam się, żebyśmy w dużo większych temperaturach przebywali. Nawet jeśli będziemy przebywać w 30 stopniach, te leki wytrzymają.

One mają pewien zakres bezpieczeństwa, są zazwyczaj w formie tabletek, tam nawet nic się nie stanie. Czy w formie proszków — to też jest w porządku, w zamkniętych preparatach.

Tak że przechowywanie — owszem, z głową. Natomiast na zasadzie po prostu intuicji, bym powiedział.

Dariusz Litera:

Inna sprawa, jeśli mamy ze sobą osobę, która na przykład stale zażywa insulinę. Ludzie, którzy są diabetykami, wiedzą bardzo dobrze, jak należy się obchodzić z tym preparatem i jak powinien być przewożony. Tutaj zakładamy, że świadomość tych osób jest nieco wyższa niż statystycznego pacjenta.

dr Marcin Roszkowski:

Oczywiście. Proszę do tych osób również zaliczyć na przykład osoby o silnych alergiach, reakcjach anafilaktycznych, które muszą przewozić ze sobą adrenalinę w ampułkostrzykawkach. To też musi być przechowywane w odpowiednich warunkach, bo inaczej degraduje i jest bezużyteczna.

Dariusz Litera:

Czyli ta adrenalina, którą możemy sobie wstrzyknąć w udo, powinna być przechowywana w niższej temperaturze i nigdy na słońcu.

dr Marcin Roszkowski:

Absolutnie nie może być wystawiona na wysokie temperatury.

Dariusz Litera:

Bardzo cenna uwaga. Czyli wszyscy alergicy, którzy wożą ze sobą tego rodzaju sprzęt, powinni zadbać o odpowiednią temperaturę i odpowiedni sposób przewożenia tych preparatów.

[00:04:33] Dziecko wyjeżdża na kolonie: co powinien przygotować rodzic?

Dariusz Litera:

Moja córka na początek wakacji wyjeżdża na kolonie. I teraz jako rodzic mam pytanie do lekarza: o czym powinienem pamiętać, przygotowując ją do wyjazdu? To jest raz. I czy muszę jakoś przygotować organizatorów tego wyjazdu, jeżeli dziecko ma specyficzne wymagania zdrowotne?

dr Marcin Roszkowski:

Organizatorzy zazwyczaj zapewniają jakąś opiekę medyczną. Czy to jest pielęgniarka, czy dostęp do lekarza, czy ratownik. Z tego względu, że te osoby mają uprawnienia do podawania leków, nawet do podawania leków gorączkowych.

Nastolatka jest w miarę odpowiedzialną osobą, więc jeśli chodzi o pewne leki, można — według własnego doświadczenia — takiej osobie zaufać.

Natomiast załóżmy, że absolutnie nie dajemy żadnych leków. Wtedy musimy się upewnić, że na takiej kolonii czy takim obozie będzie osoba, która ma kompetencje do podawania takich leków.

Najprostsza sytuacja to gorączka. Są leki przeciwgorączkowe: ibuprofen czy paracetamol. Później ewentualnie mogą to być jakieś spraye do gardła, tabletki, syropy przeciwkaszlowe czy zaopatrzenie skaleczeń. Maść z antybiotykiem.

To są takie rzeczy, których niekoniecznie damy małemu dziecku na wyjazd. Trzeba porozmawiać z osobami organizującymi, przekazać najlepiej pisemne informacje na temat ewentualnych schorzeń, leków, dawek tych leków, pór przyjmowania tych leków, alergii pokarmowych, alergii na inne substancje, na jad błonkoskrzydłych.

Do tego na koniec dodałbym jeszcze coś, co też jest kosmetykiem czy medykamentem, czyli środki ochrony przed słońcem.

Dariusz Litera:

Bo nie zawsze ci najmłodsi o tym pamiętają. A wręcz starają się unikać.

dr Marcin Roszkowski:

A jest to bardzo ważne.

[00:06:19] Ochrona przed słońcem u dzieci

Dariusz Litera:

Skóra może pochłonąć za dużo tych promieni słonecznych i mogą pojawić się perturbacje nieprzewidziane, które zepsują taki wyjazd na obóz czy kolonie.

dr Marcin Roszkowski:

Mało tego, w dalekim odstępie czasowym mogą się pojawić konsekwencje. Szacuje się, że nawet jednokrotne silne oparzenie słoneczne w dzieciństwie już predysponuje do wystąpienia czerniaka w przyszłości.

Pytanie jest: jak bardzo? Natomiast jest to statystycznie istotne. Strzelam: 1%, 2% podnosi. Jest to już statystycznie zauważalne.

Dariusz Litera:

Tu widzę już część słuchaczy i słuchaczek, którzy rzeczywiście pomyślą o tym, żeby każdy taki maluch wyjeżdżając miał w swoim bagażu jakiś środek zawierający filtry przeciwdziałające promieniom ultrafioletowym.

O tej sprawie też będziemy jeszcze rozmawiać — i o słońcu, i o jego działaniu — w kolejnych odcinkach naszego podcastu. Ale na ten początek, przy pakowaniu, jest bardzo ważne, żeby nie zapomnieć, ponieważ ta młoda osoba niekoniecznie na miejscu…

dr Marcin Roszkowski:

Będzie miała czas i uwagę.

Dariusz Litera:

Żeby zdobyć taki środek i pamiętać o smarowaniu oraz o tym, żeby się chronić przed promieniami ultrafioletowymi.

[00:07:17] Jakie informacje zdrowotne przekazać organizatorom kolonii?

Dariusz Litera:

Jakie informacje zdrowotne, o których pan doktor mówił, powinienem skonsultować z organizatorami, ale już tak głębiej?

To znaczy, jeżeli dziecko rzeczywiście stale przyjmuje jakieś leki, to ja to muszę pisemnie przekazać, żeby nie było żadnych wątpliwości.

dr Marcin Roszkowski:

Absolutnie czarno na białym. Myślę, że organizatorzy będą wymagać też na odpowiednim dokumencie takich leków.

Dariusz Litera:

Czyli to musi być poparte oświadczeniem. Czasami podpisujemy, że dziecko musi przyjmować określone specyfiki. To jest informacja z podpisem, która sprawia, że organizatorzy będą czuli odpowiedzialność, żeby ten specyfik podawać.

dr Marcin Roszkowski:

Wielu organizatorów próbuje narzucić ten obowiązek lekarzom rodzinnym, lekarzom pierwszego kontaktu. Natomiast dorosłe osoby, rodzice, mają pełne prawo do przekazywania takich informacji i brania za nie odpowiedzialności, więc wydaje mi się to troszeczkę bezzasadne.

Dariusz Litera:

Czyli jeszcze powrót do lekarza po specjalne zaświadczenie na kolonie czy obóz, że należy dziecku podawać określony specyfik, to jest już zbyt długa droga, bo rodzic i tak bierze odpowiedzialność za podawanie tego specyfiku codziennie.

dr Marcin Roszkowski:

Rodzic podaje od lat te specyfiki, więc dlaczego ma się posiłkować wiedzą czy autorytetem lekarza? Może nie tyle wiedzą, co autorytetem lekarza, podpisem, pieczątką i innymi komplikacjami.

Dariusz Litera:

W końcu to rodzic albo prawny opiekun, który tym dzieckiem zajmuje się na co dzień.

dr Marcin Roszkowski:

No oczywiście, to są te kompetencje rodzicielskie.

Dariusz Litera:

Mają znaczenie.

dr Marcin Roszkowski:

Niestety nie ma zorganizowanego prawa jazdy na rodzicielstwo, ale tak — każdy rodzic dla swojego dziecka chce jak najlepiej.

[00:08:52] Wakacje dziecka a kontakt z rodzicami

Dariusz Litera:

Oczywiście chce też być spokojny. Czyli ten wyjazd wakacyjny ma być radością dla dziecka, a nie jakimiś przykrymi sytuacjami związanymi z tym, że co chwilę jest kontakt z rodzicami: czy należy podać, czy nie podać, co zrobić. To przysparza wiele stresów.

dr Marcin Roszkowski:

Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach chcielibyśmy się trochę oderwać od tych wszystkich urządzeń łączności. Chcielibyśmy, żeby to dziecko na wakacjach jednak się tymi drzewkami, trawą, morzem nasyciło, a nie cały czas było na telefonie z rodzicami czy w inny sposób.

Dariusz Litera:

Znam sytuację, doświadczyłem, że telefony kolonistów były przekazywane jedynie na 45 minut do godziny po obiedzie. Tylko wtedy był kontakt z rodzicami, opiekunami. Dzieci mogły korzystać ze swoich telefonów, a następnie były zbierane, wyłączane i do widzenia.

dr Marcin Roszkowski:

Wydaje mi się, że powinniśmy uważać takie postępowanie za normę. Znam też takie przypadki, kiedy dzieciaki mają telefony przechowywane. Potem mogą z nich skorzystać w dowolny sposób przez określony czas. To też temat na inną dyskusję, oczywiście.

[00:09:51] Zdrowie psychiczne i odpoczynek od ekranów

Dariusz Litera:

Ale to temat odpoczynku dla dziecka i złapania zupełnie innego trybu. Bo jeżeli mówimy o zdrowiu, to jest dobrostan w całości: zdrowie fizyczne i zdrowie psychiczne.

Jeżeli chodzi o taką wolność od tych — nie bójmy się tego słowa — uzależnień, wielu młodych ludzi jest tak przywiązanych do nowych mediów, do swoich telefonów, laptopów, komputerów, że możemy spokojnie mówić o uzależnieniu od środków przekazu. Bo trzeba je tak nazwać. Te wszystkie komunikatory, gry, w jakimś sensie stanowią środki przekazu.

dr Marcin Roszkowski:

Jako lekarz powinienem jeszcze dodać, że to jest wszystko przez receptory i substancje w mózgu, które działają dokładnie tak samo jak substancje drażniące.

To jest cały układ dopaminergiczny. Tam jest bezpośrednie przełożenie między ekranem a nagrodą. Dzieci w dzisiejszych czasach mają bardzo krótki okres oczekiwania na nagrodę. Właśnie przez to: włącza telefon, dostaje nagrodę. Pobudzony mózg, jest przyjemność.

Dostęp do tych telefonów to w przyszłości dla tych dzieci będzie duży problem, ponieważ nauczyły się natychmiast uzyskiwać to, czego chcą. I problemem będzie, kiedy będą musiały mieć odroczoną gratyfikację.

Dariusz Litera:

Więc jeżeli mówimy o zdrowych wakacjach, wspominajmy również o tym zdrowiu, czyli o takim zdrowiu i wolności. Wolności od tych przedmiotów, tych mediów, które nas w jakimś sensie uzależniają i ograniczają.

dr Marcin Roszkowski:

Taka jest ich rola, taka jest ich budowa, taka zasada działania. Do tego są dostosowane.

Dariusz Litera:

Ciężko się cieszyć morzem, jeziorem, latem, lasem, kiedy cały czas musimy zerkać na ekran smartfona.

dr Marcin Roszkowski:

Przeczytałem kiedyś przepiękną anegdotę: jedzie ojciec z synem i po chwili milczenia ojciec próbuje dziecko do rozmowy wciągnąć. „Mój synek, piękne jezioro”, a synek mówi: „Widzę na GPS-ie”.

[00:11:43] Choroba lokomocyjna: jak przygotować dziecko do podróży?

Dariusz Litera:

No właśnie. Teraz z tego wyjazdu wracamy do naszego pakowania, pamiętając oczywiście, żeby gdzieś te telefony, smartfony trochę z widoku pousuwać.

Choroba lokomocyjna. Bo już spakowaliśmy nasze rzeczy, wkładamy to wszystko do samochodu.

dr Marcin Roszkowski:

A propos smartfonów…

Dariusz Litera:

Smartfonów także. Czy powinniśmy przygotować dziecku jakieś środki, które pozwolą złagodzić dolegliwości lokomocyjne?

dr Marcin Roszkowski:

Czy dziecko ma chorobę lokomocyjną? Czy dziecko odczuwa silne dolegliwości podczas jazdy?

Dariusz Litera:

Zdefiniujmy chorobę, bo poczuć raz na jakiś czas nudności czy lekkie zawroty głowy, to chyba jeszcze nie jest choroba lokomocyjna?

dr Marcin Roszkowski:

Moja krótka kariera żeglarza morskiego pokazała, że każdy będzie miał chorobę morską, pod warunkiem że będą dostatecznie duże fale.

Myślę, że tak samo jest z samochodem. Każde dziecko może mieć chorobę lokomocyjną, pod warunkiem że będą dostatecznie intensywne zakręty i wpływ na błędnik. Chodzi o to, że tam jest rozgraniczenie między tym, co oczy widzą, co odczuwają receptory czucia głębokiego, i tym, co czuje błędnik.

Dariusz Litera:

Trochę się to rozjeżdża.

dr Marcin Roszkowski:

Tak, to jest kwintesencja choroby lokomocyjnej.

W tej chwili strasznie modne są — zresztą słusznie oczywiście — foteliki typu RWF, czyli takie, które są skierowane plecami do kierunku jazdy, a twarzą do tyłu samochodu. Takie dziecko często siedzi głęboko w tym foteliku, głęboko między drzwiami, zabezpieczone. Widzi praktycznie tylko tylne siedzenie, oparcie fotela.

No i wtedy właśnie następuje ten rozdźwięk. Czuje, że samochód się porusza w przestrzeni, ale widzi tylko stacjonarny, niezmieniający się punkt.

Jeśli mamy dziecko, które cierpi na chorobę lokomocyjną, trzeba też powiedzieć, że maleńkie dzieci, które płaczą w samochodzie, mogą cierpieć na chorobę lokomocyjną. Nie muszą wymiotować, mogą się też źle czuć podczas jazdy.

Dobrze byłoby dziecko usadowić czy usadzić tak, żeby widziało więcej, żeby mogło wzrok skupić na jakimś odległym punkcie krajobrazu, na takim, który w miarę nie będzie się ruszał, ale gdzie będzie widzieć cały horyzont, jak to się zmienia.

Nie wiem, czy mogę to doradzić, bo to jest trochę mniej bezpieczne, ale skuteczne: posadzenie dziecka na przednim fotelu.

[00:13:46] Co pomaga przy chorobie lokomocyjnej?

dr Marcin Roszkowski:

Niestety są takie dzieci, które absolutnie nie są w stanie w żadnym innym miejscu wysiedzieć i…

Dariusz Litera:

Wytrzymać tej podróży.

dr Marcin Roszkowski:

I wytrzymać tak bez sensacji żołądkowych.

Więc ten przedni fotel — nie dawać dziecku telefonu, niech się nie zajmuje telefonem. Możemy śpiewać, możemy puścić mu audiobooka w samochodzie, słuchać. Nie może fiksować wzroku blisko: na grze, na książce, na smartfonie. Musi patrzeć na zewnątrz, odwrócić jego uwagę.

I dobrze byłoby, żeby siedziało właśnie na tym przednim fotelu, który jednak mniej generuje objawów choroby lokomocyjnej.

Dariusz Litera:

Więc jeżeli mamy takiego delikwenta i wiadomo, że może pojawić się problem, to od razu organizujemy tak naszych pasażerów, żeby to miejsce z przodu dla tej osoby najbardziej narażonej było zarezerwowane.

dr Marcin Roszkowski:

Musimy rozważyć za i przeciw przedniego fotela.

No i ostatnia rzecz, którą jako lekarz muszę nadmienić: dochodzą do tego farmaceutyki. Dosyć dobrze spisują się leki, które są z tego typu lekami przeciwuczuleniowymi.

Dariusz Litera:

Ale one są na receptę.

dr Marcin Roszkowski:

Tak. Każdy lekarz rodzinny, myślę, jest w stanie temat ogarnąć. Nie chciałem tego słowa używać.

Dariusz Litera:

Młodzież teraz bardzo wiele rzeczy ogarnia, między innymi to słowo.

Dr Marcin Roszkowski:

Więc ten kumaty doktor też musi to ogarnąć.

Dariusz Litera:

Rozumiem. Czy trzeba to zażywać trochę wcześniej? Czy wystarczy przed samą podróżą?

dr Marcin Roszkowski:

20–30 minut, bo to musi się wchłonąć. To są leki, które działają 6 do 8 godzin.

Dariusz Litera:

Więc podajemy i jesteśmy spokojni. Przed samym wyjazdem podajemy.

dr Marcin Roszkowski:

Trzeba przetestować na krótszym dystansie. Może się okazać, że dziecko będzie się gorzej czuło po leku niż bez leku, a tu nagle jesteśmy w trasie do Chorwacji.

Dariusz Litera:

No tych kilkanaście godzin. Czasami w zależności od tego, jaką trasę wybierzemy i jak wielu rodaków będzie chciało tam pojechać w tym samym czasie.

dr Marcin Roszkowski:

Albo 9 maja, jak wielu Czechów będzie podróżować.

[00:15:28] Biegunka podróżnych: kiedy może się pojawić?

Dariusz Litera:

To też taka sytuacja może się pojawić.

Plan podróży zakłada przygotowanie się także na chorobę lokomocyjną i na jeszcze jedną chorobę. Wstępnie się przygotujmy, ponieważ wiadomo: wsiadamy, wysiadamy w różnych miejscach, te ręce brudne, a tutaj: „weź sobie kanapeczki”. Biegunka podróżnych nagle nam się pojawi.

dr Marcin Roszkowski:

Biegunka podróżnych to jest bardziej diagnoza zarezerwowana do objawów, które występują już podczas pobytu.

Bardziej chodzi o to, że człowiek nauczył się podróżować na dalekie dystanse w krótkim czasie i zmienia całkowicie florę, w której przebywa. Takie zwykłe bakterie jelitowe, których mamy 2 kilogramy w naszym ciele, mogą się okazać troszeczkę inne i nasz organizm może zareagować panicznie na nie. Może się pojawić biegunka.

Oczywiście mogą się też pojawić patogeny, wirusy, bakterie czy inne paskudztwa, które spowodują właśnie te nieprzyjemne dolegliwości.

Dariusz Litera:

Ale w czasie tej naszej podróży też może jakaś choroba brudnych rąk nas dopaść. A jeszcze może po drodze zjemy jakiegoś loda, który się rozmroził i zamroził ponownie. Mogą być też takie sytuacje.

I tutaj też jakieś zabezpieczenie powinniśmy przygotować, jeśli chodzi o medykamenty.

[00:16:39] Jak rozpoznać biegunkę podróżnych?

dr Marcin Roszkowski:

Myślę, że po pierwsze wiedza.

Musimy wiedzieć, że w momencie, kiedy mamy jakieś delikatne dolegliwości, powiedzmy poniżej pępka, kiedy mamy wzdęcia, ewentualnie jakieś kłucia — no, powyżej pępka — i dochodzą do tego wypróżnienia uciążliwe, które są wodniste, które zaczynają być coraz częstsze, zwłaszcza powyżej trzech na dobę, to już określamy jako biegunkę podróżnych.

Takie objawy trwają krótko, bo one trwają kilka dni.

Dariusz Litera:

Kilka dni — czasami to jest połowa urlopu.

dr Marcin Roszkowski:

Cóż mogę poradzić? Jeśli to trwa kilka dni, to powiedzmy, że to jest biegunka podróżnych. Później już musimy się zastanowić, czy to nie jest jakaś inna infekcja.

No tak, brudne ręce, ale także dochodzi do tego po prostu inna flora bakteryjna. Nie zdezynfekujemy każdego kawałka jedzenia, każdej butelki, którą do ust przykładamy. To też są zakażenia przeniesione po prostu.

[00:17:31] Nawadnianie przy biegunce: co podawać dziecku?

Dariusz Litera:

Kwestia jest jedna: trzeba pamiętać o tym, że jeżeli pojawia się biegunka i jak sama nazwa wskazuje, biegamy kilka razy…

dr Marcin Roszkowski:

Taki paradoks to jest, bo i rzadko, i często.

Dariusz Litera:

Rzadko zdajemy sobie z tego sprawę, a często nam się to przytrafia.

Jeżeli już dochodzi do takich sytuacji, pamiętamy o tym, żeby się nie odwodnić. Czyli żeby delikwent, który choruje, a zajmujemy się nim — na przykład jest młodocianym delikwentem, czyli nie ma zbyt wielkiej masy — nie odwodnił się, bo ten bilans płynów może się szybko zmieniać.

Musimy mu podawać coś, co uzupełni te braki. Ja słyszałem, że bardzo dobre są te zwykłe preparaty, które po treningach często pijemy: jakieś izotoniki, takie rzeczy. Żeby to podawać.

dr Marcin Roszkowski:

To jest jedna z miejskich legend. Druga legenda jest taka, że coca-cola, odgazowana.

Izotoniki i coca-cola niestety nie służą do nawadniania przy biegunce. Do nawadniania przy biegunkach służy woda. Ewentualnie może to być woda pół na pół z sokiem, gdzie też będzie cukier, ale nie będzie go tak bardzo dużo — z sokiem owocowym.

Dariusz Litera:

Dobrze.

dr Marcin Roszkowski:

Przede wszystkim pamiętajmy, że to, czy dziecko jest nawodnione, oprócz stanu ogólnego — tego, że dziecko nie będzie podsypiające czy w bardzo złym stanie psychicznym — poznajemy po tym, kiedy dziecko siusia.

Jeśli dziecko będzie siusiać co jakieś 4–6 godzin, nie rzadziej, poznajemy, że jest dobrze nawodnione. Ten mocz będzie tak zwany słomkowy, czyli jasnożółty. Nie będzie ciemnoherbaciany. To znaczy, że jest odpowiednio rozcieńczony przez nerki, że wody w organizmie jest dużo.

Dariusz Litera:

Jeżeli jednak nie jest słomkowy, dowadniamy. Dajemy więcej do picia i dbamy o to, żeby mimo tego, że to jest woda lekko zabarwiona sokiem, jednak zniknęła z tego kubka.

dr Marcin Roszkowski:

Powolutku, po troszeczku. Jeśli dziecko ma bardzo intensywną biegunkę, to jest kilka łyżeczek co parę minut nawet.

Dariusz Litera:

Tutaj rzeczywiście trzeba się przyłożyć.

dr Marcin Roszkowski:

Tak, z zegarkiem w ręku. Lekarz potrafi przewidzieć, ile dziecko musi wypić i w jakim czasie. Natomiast rodzic bez wykształcenia medycznego niech po prostu podaje malutkie porcje, patrzy, ile dziecku podał, i patrzy, jak często dziecko siusia.

[00:19:36] Czy przed wyjazdem prosić lekarza o receptę „na wszelki wypadek”?

Dariusz Litera:

To bardzo ważna wskazówka. Do tego rodzaju dolegliwości będziemy jeszcze wracać.

Teraz pytanie: czy przewidując, że może się coś takiego pojawić, powinniśmy przed wyjazdem poprosić naszego lekarza rodzinnego o wypisanie jakiejś recepty? Czy tutaj lekarz może nam pomóc?

dr Marcin Roszkowski:

Zawsze zachodzi obawa, że pacjent nie do końca będzie znał sposób działania leków, działań niepożądanych tego leku, kiedy go zastosować, czego oczekiwać.

Jest to ryzykowna sytuacja. Jestem raczej daleki od wypisywania recept pacjentom wyjeżdżającym. Raczej wolałbym, żeby zaopatrzyli się w te leki dostępne tak zwane OTC, czyli leki bez recepty.

W razie czego, jeśli nie będą pewni, co dalej mają zrobić, by skorzystali z pomocy lekarza jednak na miejscu.

Dariusz Litera:

Z konsultacji już wtedy, gdy dojdzie do jakichś sytuacji groźnych.

dr Marcin Roszkowski:

Ja często rodzicom powtarzam: jeśli nie wiedzą, co mają zrobić, jeśli czują, że sytuacja przerasta ich doświadczenie, to niech skonsultują się z lekarzem.

[00:20:26] Teleporada podczas wakacji: kiedy może pomóc?

Dariusz Litera:

A teraz jest to też łatwiejsze, bo istnieje coś takiego jak teleporada.

dr Marcin Roszkowski:

Świetne rozwiązanie dla ludzi podróżujących. Wielokrotnie rozmawiałem przez telefon: „Panie doktorze, nie mogę teraz do pana przyjść, bo jestem w Lubinie, ostatnio na przykład w Lublinie, Lubinie, w Chorwacji, w Szkocji”. Absolutnie zdarzają się takie sytuacje.

Dariusz Litera:

I dzwonią ze swoimi sprawami pacjenci, czasami też ze sprawami dzieci.

Dr Marcin Roszkowski:

Dzieci są trudne do zdiagnozowania przez telefon, bo doświadczenie już pozwala na pierwszy rzut oka ocenić, w jakim stanie jest dziecko.

Dariusz Litera:

Jak się je widzi bezpośrednio.

dr Marcin Roszkowski:

W jaki sposób wchodzi, w jaki sposób się zachowuje. Lekarz już widzi, jaki jest stan dziecka. Przez telefon tego nie doświadczymy.

Dariusz Litera:

Niemniej jednak taka konsultacja wielokrotnie może pomóc rodzicom nawet ocenić, że wymagana jest pomoc na miejscu.

Porada może służyć również do tego, że lekarz przez telefon powie: „Nie, tutaj niczego nie zrobimy. Natychmiast proszę skontaktować się na miejscu z lekarzem, zasięgnąć pomocy”.

dr Marcin Roszkowski:

Sam jestem rodzicem i wiem, jak można w takich sytuacjach czuć się zmieszanym i nie móc podjąć decyzji.

[00:21:29] Zakończenie rozmowy

Dariusz Litera:

Czyli nie jesteśmy wtedy zdani sami na siebie. Mamy wsparcie i dzięki temu kontaktowi możemy jakoś dalej radzić sobie z tym problemem.

Do spraw nagłych zachorowań na wakacjach jeszcze wrócimy w podcaście CO NA TO TWÓJ LEKARZ. Naszym gościem jest dr Marcin Roszkowski, specjalista medycyny rodzinnej. Dziękuję, panie doktorze.

dr Marcin Roszkowski:

Dziękuję, panie redaktorze. Dziękuję państwu.

Najważniejsze wnioski dla pacjentów

  • Na wakacyjny wyjazd warto zabrać leki przyjmowane na stałe oraz odpowiedni zapas preparatów stosowanych doraźnie.
  • W apteczce podróżnej powinny znaleźć się środki pomocne przy infekcjach, skaleczeniach, reakcjach skórnych, uczuleniach i dolegliwościach ze strony przewodu pokarmowego.
  • Leki wymagające szczególnych warunków przechowywania, takie jak insulina czy adrenalina w ampułkostrzykawce, nie powinny być narażone na wysoką temperaturę ani słońce.
  • W przypadku wyjazdu dziecka na kolonie rodzic powinien przekazać organizatorom pisemne informacje o chorobach, lekach, dawkach, porach przyjmowania oraz alergiach.
  • Dziecko powinno mieć zapewnioną ochronę przed słońcem; ekspert zwraca uwagę na znaczenie unikania silnych oparzeń słonecznych w dzieciństwie.
  • Przy chorobie lokomocyjnej pomocne może być patrzenie na odległy punkt, unikanie skupiania wzroku na telefonie, książce lub grze oraz odwracanie uwagi dziecka rozmową, śpiewem albo audiobookiem.
  • Leki stosowane przy chorobie lokomocyjnej warto wcześniej omówić z lekarzem i przetestować na krótszym dystansie.
  • Przy biegunce kluczowe jest nawadnianie małymi porcjami; ekspert podkreśla, że izotoniki i odgazowana cola nie służą do nawadniania przy biegunce.
  • U dziecka ważnym sygnałem nawodnienia jest oddawanie moczu co 4–6 godzin oraz jego jasny, słomkowy kolor.
  • Jeśli rodzic nie wie, co zrobić, albo sytuacja przekracza jego doświadczenie, powinien skonsultować się z lekarzem. Teleporada może pomóc, ale w przypadku dzieci nie zawsze zastępuje bezpośrednie badanie.

Informacja o uczestnikach:

Gość: dr Marcin Roszkowski, specjalista medycyny rodzinnej z wieloletnim doświadczeniem w Podstawowej Opiece Zdrowotnej. W pracy z pacjentami oprócz medycyny rodzinnej zajmuje się leczeniem otyłości oraz szeroko pojętą profilaktyką zdrowotną.

Prowadzący: Dariusz Litera, redaktor medyczny, specjalista komunikacji zdrowotnej i twórca podcastu CO NA TO TWÓJ LEKARZ. Od lat zajmuje się edukacją pacjentów prowadząc rozmowy ze specjalistami różnych dziedzin medycyny.

UWAGA!

Materiał ma charakter edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji lekarskiej. Jeżeli masz niepokojące objawy zgłoś się do lekarza.

Subskrybuj CO NA TO TWÓJ LEKARZ, jeśli interesuje Cię rzetelna wiedza medyczna i świadoma profilaktyka zdrowotna.

03.06.2026 | Jak sobie radzić z infekcją u dziecka?

W rozmowie Dariusza Litery z dr. Marcinem Roszkowskim, specjalistą medycyny rodzinnej, pojawiają się praktyczne wskazówki dotyczące przygotowania apteczki podróżnej, wyjazdu dziecka na kolonie, choroby lokomocyjnej oraz biegunki podróżnych. Ekspert zwraca uwagę zarówno na bezpieczeństwo farmakoterapii, jak i na rozsądne korzystanie z pomocy lekarskiej podczas urlopu.

03.06.2026 | Jak zadbać o zdrowie w podróży?

W rozmowie Dariusza Litery z dr. Marcinem Roszkowskim, specjalistą medycyny rodzinnej, pojawiają się praktyczne wskazówki dotyczące przygotowania apteczki podróżnej, wyjazdu dziecka na kolonie, choroby lokomocyjnej oraz biegunki podróżnych. Ekspert zwraca uwagę zarówno na bezpieczeństwo farmakoterapii, jak i na rozsądne korzystanie z pomocy lekarskiej podczas urlopu.

Opieka koordynowana w POZ dla dzieci. Co to oznacza w praktyce?

Dzień Dziecka jest doskonałym momentem, by pomyśleć nie tylko o radości najmłodszych, ale też o ich zdrowiu i poczuciu bezpieczeństwa. Wielu rodziców zna sytuację, w której dziecko potrzebuje regularnej kontroli, kolejnych badań albo konsultacji specjalisty, a cała organizacja leczenia spada na rodzinę. Trzeba pamiętać o wynikach, wizytach, zaleceniach i kolejnych krokach.

Nasi partnerzy